Ściema w rekrutacji to krótkofalowa strategia

Rekrutacja to dwie strony medalu: pracodawcy i kandydaci. Wszyscy mają ten sam cel: znaleźć odpowiednie dopasowanie. Firmy szukają odpowiednich pracowników, którzy będą dostarczać wartość, a kandydaci szukają pracodawców, którzy zapewnią im odpowiednie warunki pracy. 

Proces poszukiwań potrafi być frustrujący dla obu stron. Niestety, może to prowadzić do przekłamywania rzeczywistości. Firmom zdarza się obiecać gruszki na wierzbie, żeby przyciągnąć talenty, a kandydatom zdarza się podkoloryzować swoje umiejętności, żeby prześlizgnąć się przez rekrutację.

Nie wchodząc w etyczną stronę takich zachowań, postanowiłam przyjrzeć się innemu zagadnieniu: czy takie postępowanie jest efektywne i przybliży nas do realizacji swojego celu?

1. Pierwsza strona medalu - kandydaci

Odbyłam ostatnio bardzo ciekawą rozmowę z dziewczyną, która regularnie opiekuje się moimi paznokciami. Zdradziła, że jej salon kosmetyczny mierzy się ze sporym problemem: od kilku miesięcy bezskutecznie poszukują pracownika.

– A co jest powodem? Nie dostajecie aplikacji? Duża konkurencja? – dopytywałam

– Nieee, aplikacji jest dużo. Ale te kandydatki totalnie się nie nadają!

– Hmm a jak wygląda Wasz proces rekrutacji?

– Trzeba wysłać próbkę swojej pracy, czyli zdjęcia paznokci, które się wykonało. No i na zdjęciach wszystko wygląda wspaniale. A potem zapraszamy te osoby do salonu i prosimy, żeby wykonały którejś z nas manicure hybrydowy.

– To są akurat bardzo trafne metody rekrutacji 🙂 To co nie działa?

– Okazuje się, że te dziewczyny w ogóle nie potrafią malować paznokci! To, co pokazują w salonie w ogóle nie przypomina tego, co jest na zdjęciach. Rozumiesz? One nie mogły robić tych paznokci ze zdjęć.

– No i co wtedy robicie gdy się okazuje, że taka kandydatka nie potrafi robić hybrydy?

– Mówimy jej wprost, że te paznokcie nie są dobrze pomalowane i dziękujemy.

– Wow, czyli od razu dajecie feedback. I co one na to?

– Najczęściej obrażają się i mówią, że od lat robią paznokcie i jeszcze nikt nigdy nie narzekał.

 

W tym momencie uśmiechnęłam się szeroko, bo.. znam ten temat od podszewki 😊. Widziałam to wiele razy na rozmowach rekrutacyjnych.

 

❌ Czasami zbyt bardzo skupiamy się na tym jak stworzyć CV, które przekona pracodawcę i sprzedać się na rozmowie rekrutacyjnej, a zbyt mało nad poziomem naszych kompetencji ❌

 

(Oczywiście, odpowiednie zaprezentowanie swoich umiejętności w trakcie rekrutacji też jest ważne. Oczywiście, można mieć wysokie kompetencje i wciąż mieć problemy z szukaniem pracy. Mówię w tym poście o sytuacjach, w których uciekamy się do mocnego podkoloryzowania rzeczywistości, żeby zostać zatrudnionym. I choć rozumiem, że wynika to często z bezradności lub desperacji, chcę pokazać, że długofalowo może mieć paskudne konsekwencje).

 

Co z tego, że uda nam się prześlizgnąć na rozmowę rekrutacyjną, jeśli nie będziemy w stanie odpowiedzieć na żadne postawione w jej trakcie pytanie❓ W najlepszym wypadku, zmarnujemy sobie czas, który moglibyśmy poświęcić właśnie na podnoszenie swoich kompetencji.

 

Pewna znajoma napisała kiedyś w CV, że ma prawo jazdy kat. B, chociaż była dopiero w trakcie kursu. Jakieś było jej zdziwienie, gdy w trakcie rekrutacji właśnie to prawo jazdy zostało wywołane do tablicy. Musiała przyznać się do tego, że go nie posiada. Mogę sobie tylko wyobrazić poziom dyskomfortu w tej sytuacji. Jeśli nasze kłamstwo wyjdzie na jaw (według badań ResumeLab, tak się dzieje w 31% przypadków), pokazujemy się jako osoba, której nie można ufać. A kto chce zatrudnić takiego pracownika?

 

Ale wyobraźmy sobie, że tak świetnie się sprzedamy, że dostaniemy tę pracę. Co dalej?  Przecież ostatecznie i tak wyjdzie, że.. nie nadajemy się do niej. Wtedy prawdopodobnie zostaniemy zwolnieni. A to jest zawsze szalenie stresujące wydarzenie.

 

Według badań, przeprowadzonych przez Live Career, 42% kandydatów przyznało się do kłamstwa w trakcie procesu rekrutacji. Do podobnych wniosków prowadzi badanie ResumeLab.

2. Druga strona medalu - pracodawcy

Niby wszyscy wiemy, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale… firmy wciąż NAPRAWDĘ rzadko to rozumieją.

W teorii, nic dziwnego. W końcu ludzki umysł częściej skupia się na szybkich korzyściach niż długofalowych konsekwencjach. Gdy sięgamy czwarty raz w tygodniu po batonik 🍫 czy chipsy, niby rozumiemy, że w przyszłości może to doprowadzić do problemów zdrowotnych, ale TU i TERAZ zaspokajamy swoją potrzebę.

💡Podobnie firmy, często skupiają się na zaspokojeniu palącej potrzeby: znalezienia odpowiedniego kandydata i wypełnienia wakatu. Niektóre z nich po drodze pomagają sobie, na przykład malując trawę na zielono czy składając obietnice bez pokrycia – byle przekonać kandydata do dołączenia. Gdy kandydat dołączy i zauważy niespójność między początkowymi deklaracjami a zastaną rzeczywistością, to.. jakoś to będzie, coś się wymyśli 💡.

Podobno (nie udało mi się dotrzeć do źródła tych informacji), ResumeBuilder przeprowadziło badania, według których czterech na dziesięciu managerów przyznaje się do kłamania w trakcie procesu rekrutacji (z czego 3/4 w trakcie rozmowy rekrutacyjnej, a połowa na etapie ogłoszenia o pracę).

Organizacje, poświęcając całą uwagę na przyciągnięciu kandydatów, nie zastanawiają się nad tym, jak ich potem utrzymać w firmie. Nie rozumieją konsekwencji ściemniania w trakcie rekrutacji: od zmniejszonych morale oszukanego pracownika, przez złą famę, która może iść w rynek aż po ryzyko odejścia takiej osoby❗

Co ciekawe, kandydaci, którzy dołączyli do firmy z polecenia, mają największy współczynnik pozostania w zatrudnieniu.
https://www.icims.com/blog/how-employee-referrals-impact-retention/

Innymi słowy, jeśli ktoś dołączy do firmy, bo polecił mu ją znajomy, który w niej pracuje, to zostanie w niej dłużej niż osoba, która dowiedziała się o firmie z innych źródeł. Dlaczego tak jest?

Między innymi dlatego, że polecana osoba posiada informacje o firmie z pierwszej ręki. Dowiaduje się, co dobrze działa, a jakie są bolączki pracowników i podejmuje świadomą decyzję, czy takie otoczenie jej odpowiada. Wie, czego się spodziewać. A to właśnie rozjazd pomiędzy wyobrażeniami o firmie a stanie faktycznym jest częstą przyczyną odejść pracowników krótko po ich zatrudnieniu.

 

Zawsze powtarzam, że w rekrutacji nie chodzi o zatrudnienie kandydata, tylko znalezienie człowieka, który zostanie z nami na długo.

Naszym rekrutacyjnym celem powinno być zatrudnienie osoby, która nie tylko spełnia wymagania na daną rolę, ale także pozostanie w firmie na dłużej. Przyjmuje się, że dopiero roczna współpraca przynosi firmie zwrot z inwestycji, poczynionych w trakcie rekrutacji i wdrożenia nowej osoby.

Lepiej jest dowiedzieć się, że z tej mąki chleba nie będzie w trakcie rekrutacji i zaoszczędzić sobie masę czasu, kasy i trudnych emocji niż udawać, że tak naprawdę mamy elastyczne godziny pracy i liczyć na to, że nowozatrudniony pracownik jednak stwierdzi, że zawsze marzył o pracy w trybie 9-17.

Naprawdę, strategia, w której uda nam się przekonać kandydata za wszelką cenę, żeby do nas dołączył jest bardzo krótkofalowa. Zyskujemy dzięki temu pracownika na parę miesięcy, a tracimy:

  •  furę pieniędzy (koszt nieudanej rekrutacji jest estymowany na setki tysięcy złotych)
  •  dobrą opinię na rynku
  •  masę czasu
  •  morale obecnych pracowników

 

Dlatego jedne z najpiękniejszych słów, które usłyszałam od zatrudnionej osoby to:

Jesteście dokładnie tacy jak się prezentujecie w social mediach i w trakcie rekrutacji.

Skuteczny biznes musi myśleć strategicznie i patrzeć długofalowo. A my, jako rekruterzy, powinniśmy o tym nieustannie przypominać 🔥

O autorce:

Cześć! Nazywam się Weronika Szatan i od 2015 roku tworzę mosty pomiędzy kandydatami oraz pracodawcami w branży IT

Wierzę, że przemyślana rekrutacja jest kluczem do realizacji celów biznesowych, jeśli tylko będziemy pamiętać, że każdy kandydat to przede wszystkim człowiek. Dlatego, jako Recruitment Devil, uczę jak budować ludzkie i równocześnie skuteczne procesy rekrutacji.

Moją misją jest podniesienie poziomu rekrutacji w Polsce i zerwanie z wizerunkiem kiepskiego rekrutera, bo wiem, że nie taki diabeł rekruter straszny jak go malują.

Więcej o skutecznej i ludzkiej rekrutacji znajdziesz tutaj:

© 2024 Weronika Szatan. Wszystkie prawa zastrzeżone.