– to zdanie, które bardzo często słyszę, m.in. gdy wdrażam nową osobę techniczną do zespołu rekrutacyjnego (albo gdy opowiadam komuś o mojej codziennej pracy).
To fakt, rola rekrutera jest niewidoczna, poza rzadkimi momentami, gdy zatrudniamy kandydata (jak często Wam się to zdarza?).
Podobnie jak nauczyciel, przygotowujący materiały do lekcji i sprawdzający klasówki w samotności, rekruter pracuje w cieniu, żeby znaleźć odpowiednią osobę na wyznaczone stanowisko.
Rola rekrutera jest znacznie bardziej złożona niż mogłoby się to z pozoru wydawać. Wymieniłam tutaj część, która przychodzi mi do głowy (choć w każdej firmie będzie to pewnie wyglądało trochę inaczej).
Sporo? Tych zadań może być oczywiście mniej lub więcej, ale na pewno możemy je śmiało pomnożyć razy kilka (a nawet kilkanaście) bo rekruterzy z reguły pracują nad więcej niż jedną rolą. Natomiast ilość pracy rekrutera w dużej mierze zależy od kilku czynników.
W niektórych firmach możemy liczyć na dział marketingu, wsparcie w zakresie znajomości prawa pracy, gotowce przygotowane przez firmę-matkę (oferta pracy, proces rekrutacji), czy doświadczony zespół rekruterów technicznych; w innych organizacjach za każdy temat jesteśmy personalnie odpowiedzialni.
Gdy firma posiada rozbudowany dział rekrutacji i HR, łatwiej można rozdzielić odpowiedzialności. Będziemy mieć zatem osobno specjalistów do spraw sourcingu, przeprowadzania rekrutacji, kwestii HR-owych, onboardingu, czy marketingu. Każdy z nich jest skupiony na swoim zakresie obowiązków i może nabywać w nim ekspertyzę. Odwrotną sytuacją są jedno- lub kilkuosobowe zespoły, gdzie rekruterzy są tak naprawdę człowiekiem orkiestrą. Plusem jest znacznie większy wpływ na cały obszar rekrutacji, minusem – gigantyczna ilość przeplatających się wątków. To tak, jakby developer był równocześnie testerem, project managerem, UX designerem i administratorem.
W jednych firmach przekazywanie feedbacku jest normą, w innych musimy o niego prosić wielokrotnie. W niektórych organizacjach mamy bezpośredni kontakt z hiring managerami i rekruterami technicznymi, co znacznie przyspiesza naszą pracę i podnosi jej jakość, w innych – dużo czasu poświęcamy na próbę dotarcia do osób decyzyjnych.
Na jednym końcu skali są osoby, które dążą do wykonywania zadań w jakościowy sposób, regularnie sprawdzają co nie działa i uszczelnieniają procesy czy dbają o dobrobyt każdego członka rekrutacji. Naturalnie, są też tacy, którzy zrobią absolutne minimum, nie dbając o jakość procesów rekrutacyjnych ani dobre doświadczenie kandydatów czy hiring managerów. Większość rekruterów jest gdzieś pomiędzy.
Jeśli dotrwałeś/aś do tej pory, gratuluję! Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam specyfikę pracy rekrutera. Śmiało można przełożyć to na każdy inny zawód, bo jako obserwator widzimy przecież tylko wierzchołek góry lodowej 🏔️
Na koniec mam do Ciebie gorącą prośbę: bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie i krytykowanie innych, a przenoszenie swoich frustracji w stosunku do firmy na rekrutera czy sprzedawcę (no bo na kogo innego?) wydaje się oczywiste. Ale może kolejnym razem zanim to zrobisz, zastanowisz się nad szerszym obrazkiem? Nawet jeśli ktoś popełni błąd, nie masz pojęcia jakie jest tło tej sytuacji. Odrobina wyrozumiałości w stosunku do innych może przenieść góry (również te lodowe) 😉
Cześć! Nazywam się Weronika Szatan i od 2015 roku tworzę mosty pomiędzy kandydatami oraz pracodawcami w branży IT
Wierzę, że przemyślana rekrutacja jest kluczem do realizacji celów biznesowych, jeśli tylko będziemy pamiętać, że każdy kandydat to przede wszystkim człowiek. Dlatego, jako Recruitment Devil, uczę jak budować ludzkie i równocześnie skuteczne procesy rekrutacji.
Moją misją jest podniesienie poziomu rekrutacji w Polsce i zerwanie z wizerunkiem kiepskiego rekrutera, bo wiem, że nie taki diabeł rekruter straszny jak go malują.
© 2024 Weronika Szatan. Wszystkie prawa zastrzeżone.