Co czeka rynek pracy? Trendy na 2025.

Dzisiejszy wpis poświęcam trendom na rynku pracy w nadchodzącym roku.

Zacznę od tego, że nie jestem wielką fanką słowa „trendy” i ostrożnie podchodzę do mówienia z pełnym przekonaniem o tym, co wydarzy się w najbliższej przyszłości 🙂 Dlaczego?

👉 ostatnie lata dobitnie udowodniły nam, jak wiele niespodziewanych rzeczy może się wydarzyć w krótkim czasie i jak bardzo mogą one wpłynąć na cały świat

👉 nieraz już słyszałam o trendach, które zrewolucjonizują świat HR i.. to był ostatni raz kiedy o nich słyszałam (np. chatboty w rekrutacji)

👉 często obserwuję, że trendy, zamiast polegać na analizie rynku, polegają na.. deklaracjach (więcej o tym w dalszej części artykułu)

👉 z niepokojem zauważam, że w pogoni za przyciągnięciem uwagi odbiorcy, produkuje się trendy, które w rzeczywistości są.. fake newsami (o tym również piszę więcej w tym artykule).

Bardziej niż w trendy, wierzę w ewolucję, czyli długotrwałe zmiany, które są wynikiem wydarzeń ubiegłych lat. Zamiast wymyślać gorące trendy na 2025 rok, wolę postawić na wnikliwą obserwację rzeczywistości i wyciąganie wniosków. Z tego powodu trendy, które przewiduję, to nie jest ogromna zmiana i zaskoczenie, a raczej wzmocnienie tego, co już widzimy na rynku.

Zapraszam Was na subiektywny przegląd „trendów” na 2025 rok 🔥

Uwaga na fake newsy!

Obowiązkowe widełki wynagrodzenia w ofertach pracy?

Według mojej ankiety, przeprowadzonej na LinkedIn, 49% osób sądzi, że już niebawem firmy będą zobowiązane do podawania widełek wynagrodzenia w ofertach pracy.

Na dzień dzisiejszy to nie jest prawda. W tym momencie nie ma takiego prawa, które nakazywałoby firmom przedstawiać widełki wynagrodzenia w ofertach. Dlaczego niemal połowa z nas sądzi, że jest inaczej? Już wyjaśniam 🙂

Kiedy pierwszy raz usłyszałeś/aś o tym, że firmy będą musiały podawać widełki? Pewnie wtedy, gdy dowiedziałeś/aś się o „dyrektywie o jawności wynagrodzeń”, w 2023 roku. Większość z nas pewnie nie wczytywała się w szczegóły dyrektywy, w końcu trąbili o niej wszyscy, więc.. na pewno mieli rację. Zresztą nikt z nas nie ma czasu, żeby potwierdzać każdą informację, którą przeczyta w sieci. Ufamy ekspertom i ufamy, jeśli jakaś informacja jest notorycznie powtarzana.

A co jeśli Ci powiem, że "dyrektywa o jawności wynagrodzeń" nie istnieje? 🤯

Oficjalna nazwa to „Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 z dnia 10 maja 2023 r. w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania”.

Widzisz już, co się wydarzyło? Tam nie ma ani słowa o jawności, ale o równości. Resztę dopisano w nagłówkach, a my w to uwierzyliśmy.

To co z tymi widełkami?!

Dyrektywa nie nakłada na pracodawców obowiązku podawania widełek. Oto co mówi w tym temacie:

Osoby starające się o zatrudnienie powinny otrzymywać informacje o początkowym wynagrodzeniu lub o jego przedziale w sposób zapewniający prowadzenie świadomych i przejrzystych negocjacji dotyczących wynagrodzenia, na przykład w opublikowanym ogłoszeniu o wakacie, przed rozmową kwalifikacyjną lub, w innym przypadku, przed zawarciem jakiejkolwiek umowy o pracę. Informacje powinny być przekazywane przez pracodawcę lub w inny sposób, na przykład przez partnerów społecznych.


Według Dyrektywy kandydaci powinni się dowiedzieć o początkowym wynagrodzeniu na etapie czytania ogłoszenia o pracę lub przed rozmową kwalifikacyjną, lub przed zawarciem umowy o pracę.

Dyrektywa nie mówi o tym, że kandydaci będą znać widełki wynagrodzenia na etapie aplikowania. Mogą je równie dobrze poznać na samym końcu procesu rekrutacyjnego.

Ale przecież weszła ustawa! 😈

Dyrektywa nie nakłada na pracodawców obowiązku podawania widełek. Oto co mówi w tym temacie:

Osoby starające się o zatrudnienie powinny otrzymywać informacje o początkowym wynagrodzeniu lub o jego przedziale w sposób zapewniający prowadzenie świadomych i przejrzystych negocjacji dotyczących wynagrodzenia, na przykład w opublikowanym ogłoszeniu o wakacie, przed rozmową kwalifikacyjną lub, w innym przypadku, przed zawarciem jakiejkolwiek umowy o pracę. Informacje powinny być przekazywane przez pracodawcę lub w inny sposób, na przykład przez partnerów społecznych.


Według Dyrektywy kandydaci powinni się dowiedzieć o początkowym wynagrodzeniu na etapie czytania ogłoszenia o pracę lub przed rozmową kwalifikacyjną, lub przed zawarciem umowy o pracę.

Dyrektywa nie mówi o tym, że kandydaci będą znać widełki wynagrodzenia na etapie aplikowania. Mogą je równie dobrze poznać na samym końcu procesu rekrutacyjnego.

Ocieplenie na rynku pracy?

Gdy słyszę, że w 2025 roku rynek pracy powinien wrócić do znanego nam sprzed kilku lat stanu, mam swoiste déjà vu. Dokładnie ten sam optymizm czytałam w przewidywaniach na temat 2024 roku, a wiemy, że nie był to łatwy rok ani dla pracodawców, ani dla pracowników.

Staram się uważnie i wnikliwie podchodzić do tego typu informacji.

➡️ Czytając, że wynagrodzenia w zeszłym roku się podniosły, pogłębiam temat. I co się okazuje? Podniosły się (i to nieznacznie) dolne widełki wynagrodzenia. I nie ma w tym nic dziwnego, wszak wymusiło to dwukrotne podniesienie płacy minimalnej w ubiegłym roku. Górne widełki dla pojedynczych, najbardziej pożądanych na rynku ról.

➡️ Czytam też o tym, że firmy wracają do rekrutacji, a potem patrzę na twarde dane i co widzę? Że ofert pracy było w zeszłym roku jeszcze mniej niż w 2023, gdy zobaczyliśmy potężny spadek. A jeśli były, to dotyczyły w większości wąskiej grupy zawodów (typu cybersecurity czy AI). To nie jest reprezentatywne dla całego rynku i nie oznacza, że wszyscy powinniśmy odetchnąć z ulgą.

➡️ Gdy w moje ręce trafiły kolejne raporty, które z optymizmem mówią o chęci pracodawców do zatrudniania nowych pracowników w 2025 roku, momentalnie sięgnęłam po raporty wyprodukowane przez te same firmy, tylko rok wcześniej. Co się okazało? Że ich optymizm był wtedy porównywalny, a odsetek firm, który deklarował, że będzie zatrudniać w 2024 roku.. jeszcze większy. Niestety podobny optymizm nie był obserwowalny na rzeczywistym rynku pracy. Bo deklaracje to tylko deklaracje, a nie fakty.

Nadmienię tylko, że jeszcze niedawno przewidywano, że praca zdalna zagości w Polsce na dobre, a ta biurowa odejdzie do lamusa. Sami widzimy, jak to się ostatecznie potoczyło 😉.

Co przyniesie 2025 rok?

Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę krytykować wszelkich prób przewidzenia przyszłości. Chciałabym jednak zwrócić Waszą uwagę na to, że w dobie gdy manipulowanie informacjami jest codziennością, warto wyrobić sobie zdrowe mechanizmy krytycznego myślenia w stosunku do tego, co czytamy.

Patrząc na nadchodzący rok, widzę kilka ważnych tematów w obszarze rekrutacji.

1. Sztuczna inteligencja w rekrutacji

AI powoli, lecz konsekwentnie rozgaszcza się w rekrutacji na dobre. I choć do wielu firm jeszcze nie dotarł, wierzę, że to tylko kwestia czasu. Odnośnie samego AI, widzę wiele potencjału na udoskonalenie procesów rekrutacyjnych jak i wiele zagrożeń 😉

Z jednej AI strony pozwala automatyzować powtarzalną pracę rekruterów, daje możliwości na przekazywanie szybszej i bardziej wartościowej informacji zwrotnej, przyspiesza procesy selekcji, uwalnia czas potrzebny na strategiczne myślenie o rekrutacji, wspiera w tworzeniu zadań rekrutacyjnych, itd. AI ma także potencjał na wprowadzanie do rekrutacji większej obiektywności, eliminację biasów i skuteczniejszy wybór odpowiednich kandydatów.

Z drugiej strony, AI pomaga też kandydatom prześlizgnąć się przez poszczególne etapy procesu rekrutacyjnego pomimo braku wymaganych kompetencji. Bezkompromisowe użycie AI bez angażu człowieka może też doprowadzić do różnych błędów w procesie rekrutacji oraz frustracji kandydatów. W końcu nawet najbardziej zaawansowane algorytmy nie zastąpią ludzkiego zrozumienia i znajomości kontekstu.

Dlatego wyzwaniem na 2025 rok jest moim zdaniem znalezienie równowagi pomiędzy wykorzystaniem AI a zaangażowaniem człowieka. Zdefiniowanie, które aspekty pracy można usprawnić dzięki użyciu AI, a które wymagają ludzkiego pierwiastka, może być kluczowe dla prowadzenia uczciwych i efektywnych procesów rekrutacyjnych.

2. Rynek równowagi

Od lat mówimy o rynku pracodawcy lub rynku pracownika. Nigdy nie byłam fanką tych określeń, bo uważam, że są zbyt generalne, żeby być prawdziwe i tworzą niepotrzebne podziały). Mam nadzieję, że 2025 trochę nas ich oduczy. Dlaczego?

Bo z jednej strony firmy wciąż ostrożnie podchodzą do planów rekrutacyjnych (jeśli wyciągam jakiś wspólny pierwiastek z raportów w tym temacie, to zniżkowy trend jeśli chodzi o deklarowanie przez firmy, że będą zatrudniać), a z drugiej kandydaci też nie planują zmieniać pracy w najbliższym czasie (deklaruje tak aż 68% osób*). Abstrahując od raportów, rozmawiając z firmami i kandydatami dostrzegam przede wszystkim ostrożność. Ostatnie lata wiele nas nauczyły.

Być może czeka nas wobec tego rynek równowagi? ☝️

Myślę, że to dobry znak i nie mogę się doczekać sytuacji, gdzie i firmy, i kandydaci, będą podchodzili do tematu rekrutacji w sposób przemyślany i świadomy. A może to tylko moje życzeniowe myślenie? Czas pokaże!

*według najnowszego raportu Manpower “Nastroje polskiego rynku pracy – perspektywa kandydatów 2024”

3. Nie stać Cię na złą rekrutację

Według najnowszego raportu TRAFFIT „Benchmarki rekrutacyjne 2024„, w którym przeanalizowano 4 miliony aplikacji na 59 tysięcy rekrutacji, wskaźnik „time to offer” (czyli czas od momentu aplikacji do momentu złożenia oferty kandydatowi) zanotował widoczny wzrost (+20,38%).

Zupełnie mnie to nie dziwi. Moim zdaniem to wynik dwóch rzeczy:

➡️ zwiększonej liczba aplikacji – im większy wybór kandydatów, tym trudniej podjąć decyzję. Bez odpowiednich procesów preselekcyjnych, które pozwoliłyby szybko wyłonić najbardziej dopasowane osoby, firmy muszą poświęcać znacznie więcej czasu na analizę zgłoszeń, a to dopiero wierzchołek góry lodowej.

➡️ ostrożności firm w podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu – czasy na rynku nie są najlepsze, więc firmy oglądają każdą złotówkę zanim ją wydadzą. W obliczu braku dobrze zaprojektowanego procesu rekrutacyjnego, organizacje często nie są pewne, czy dany kandydat rzeczywiście spełnia ich oczekiwania. W konsekwencji przedłużają procesy rekrutacyjne, dodając kolejne etapy lub analizując kolejnych kandydatów, zamiast wybrać spośród tych, z którymi już porozmawiano. Prowadzi to do paraliżu decyzyjnego, który nie tylko wydłuża czas rekrutacji, ale także utrudnia znalezienie odpowiedniego kandydata.

O ile w czasach dobrobytu firmy mogły pozwolić sobie na mniej efektywne procesy rekrutacyjne, o tyle w 2025 roku brak wiedzy w tym zakresie może przynieść poważne konsekwencje biznesowe. Współczesny rynek pracy wymaga od organizacji szybkiego, ale i trafnego podejmowania decyzji – brak odpowiednich narzędzi i procedur może firmy słono kosztować.

Jeśli chcesz wiedzieć, w jaki sposób rekrutować skutecznie, skorzystaj z mojego dziesięcioletniego doświadczenia i wiedzy. 

O autorce:

Cześć! Nazywam się Weronika Szatan i od 2015 roku tworzę mosty pomiędzy kandydatami oraz pracodawcami w branży IT

Wierzę, że przemyślana rekrutacja jest kluczem do realizacji celów biznesowych, jeśli tylko będziemy pamiętać, że każdy kandydat to przede wszystkim człowiek. Dlatego, jako Recruitment Devil, uczę jak budować ludzkie i równocześnie skuteczne procesy rekrutacji.

Moją misją jest podniesienie poziomu rekrutacji w Polsce i zerwanie z wizerunkiem kiepskiego rekrutera i pokazać, że nie taki diabeł rekruter straszny jak go malują.

Więcej o skutecznej i ludzkiej rekrutacji znajdziesz tutaj:

© 2024 Weronika Szatan. Wszystkie prawa zastrzeżone.